Była nowosądecka wyprawa na wesele, a day after było zwiedzanie miasta. I była fontanna, bardzo ładna na ryneczku z asystą dzieciaków przeżywających swoją pierwszą podnietę widokiem wygrzewającej się Joanny. Gorąco to im było definitywnie, przestać jej wodą polewać nie mogli. Nadszedł jednak piękny moment na interwencję tej najważniejszej wady każdej pięknej kobiety - jej faceta, toteż poganiałem za dzieciakiem nieco, studząc w wodzie fontanny jego zapędy.

A dzisiaj na chwilę był osławiony bielski kunszt skateparkowy, gdzie były dzieciaki w liczbie trzech, age avrg: 12 lat. To, jak dzieciaki naśladują zachowania było pięknie dobitne. "Ostatnio tu Matiz, Marian i jeszcze taki jeden w skejta grali" powiada jeden do drugiego, średnia wieku ta sama, lekko zamazana świadomość tego, że wymienieni panowie nie bardzo wiedzą, kto to są te dzieciaki w ogóle. Ale to nic - najlepszy jest image. Ot, lat dwanaście, na deskorolce od miesiąca, zdarte c1rca z obowiązkową sznurówką rozdupioną w dwóch miejscach. Miast paska - Pasterska sznurówka. Ciemne okulary, lans w każdym kroku, subtelne spojrzenie na prawie dwa razy starsze koleżanki ("my brother told me how to hustle"). Śmiech na sali?

Śmiechu nie ma. Czas i tak stuka każdemu. "Dziś sam jestem dziadkiem", a to, co chciałbym dać mojemu wnuczkowi to na pewno nie taki wzorzec jaki sam prezentuję:] W każdym razie miło jest spojrzeć na młode pokolenie (coraz młodsze nieraz) i przypomnieć sobie, jak to było mieć lat kilkanaście raptem, cały świat przed oczami i wszystko w dupie.

Ech, dzieciaku...
Name:


Komentarze:

25.06.2008 :: 22:46 :: 83.30.19.57
ogien
co ty pierdolisz maniek.

24.06.2008 :: 20:33 :: 89.25.149.228
dzejson
wszystko spoko tylko za mało zajawy już a mody za dużo...