Nie będę pisał, jak długo czekaliśmy i dlaczego, ani nawet że sto razy obejrzałem "bb coast" w oczekiwaniu. Poświęćmy się produkcjom celu wyższego... Produkcjom mocno ambitnym, podejrzanie sponsorowanym, przedstawiającym esencje ludzi, których kompletnie pijanych spotkać można w każdy weekend... Poświęćmy się skateboarderom.

Film jest w odsłonach dwóch - odsłonie online (tutaj) i wersji dvd, która jeszcze jest w tak zwanej fazie rozrodu. Pięknie zaczyna się od wstawki w wersji hard - Wolfmother "Woman", ze świetnym tekstem - i placki. Placki smażyły się równo, mniejsze i większe, trochę sztuczek - jak przystało na przyzwoite intro. Były także staruszki.

A po intro było dwóch Damianów - jeden ciemny a drugi rudy. RJD2 - Ring Finger, atak na wrotkach. Rudy Damianek bardzo dał sobie radę, śmigając we wszystkich kierunkach, Pan Bigspin Flip pokazywał, że Creme jednak myśli dobierając sobie riderów. Pan Kapitan za to się rzucał. Z rzeczy większych i mniejszych, robił dziewice i rozkroki, jak to na Kapitana przyzwoitej łajby przystało. Ładnie całkiem i powabnie. Dalej.

"And you will know us by the trail of dead" zabrzmiało i pojawiła się gwiazda, o której przejeździe słyszałem od premiery ostatniego filmu. Po niezliczonej ilości wysłanych mu piosenek wybrał oczywiście całkowicie odmienną, ale pasującą stylowo. Piotr Dziedzic, chłopak zarówno piękny i niewinny, co słychać po sympatycznych krzykach przy upadkach, z których teraz będzie się śmiać całe Bielsko z okolicami. Piotrek się wysilił. Porobił sobie blunty, poślizgał się, rzucił się na rurki nawet - to było imponujące całkiem - zrobił sztuczkę ostatnią bardzo stylową i w sumie nie do pomyślenia - a jaką to sobie każdy obejrzy. Piotrek ma perspektywy, te błękitne oczy kojota jeszcze nieraz zaskoczą tłumy. I nie zapomniał o mnie w creditsach. Dzięki, Łysy!

A potem były Zeppeliny i grono przyjaciół, wszędzie i nigdzie. Miejsc i trików nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję... Oczywiście na końcu był pan Scott, który pewnie jest z Junajted Stejts of Amerika i sobie pyka nollie fs bigflipy ze schodów na miękko. Dalej.

A dalej było, że ktoś kogoś zrobił. "Who made who" i pan Bączuś z panem Klamą Młodszym. I tak pomyślałem sobie, że ktoś kto jest statystycznie w każdym numerze Info wspomniany (Kuba) i Księciunio osławiony we wsiach i miastach, prezentować będą poziom różny bardzo. Ale było zbliżone - wąskie spodnie i szerokie pory, ale sztuczki przyznam, bardzo smakowite. Ostatnia zaś należała do heelflipowego Księcia, który na basenie skakał bez wody. Wyskakał 360 stopni z flipem. Najs.

Pod znakiem albumu "The Ownerz" Gangstarra, z featuringiem nie wiadomo ilu jeszcze czarnoskórych "mic masterz" był Radek Stelmach i Kamil Caputa. Kamila było mało, ale był. Radek za to jest dla mnie numerem jeden filmu, a to ze względu na to, że przekonał mnie do tego, że rurki, New Era fits i rap w tle to całkiem ciekawa kombinacja. I zaczął się szybciej odpychać w końcu. Tak więc Pan Alkon aka "Władca Dna Butelek" i naczelny macacz po jajach na każdej zakrapianej premierze pokazał styl na deskorolce. Następny, proszę!

Marcin Szwed Junior Myszka. Emerykański idol każdej jedenastolatki też dał radę, board transferami i chowaniem głowy pod rurkę, ślizganiem się na samej rurce także i upadkom, na które patrzy się z nieskrywaną przyjemnością. Szwed to będzie podrywacz, pro skater i pyskaty małolat. Takich publika lubi najbardziej.

I było w końcu telewizyjnie na radiu, piosenką z filmu "The Invisible" wkroczył Aram Socha. Aram z filmu na film prześlizguje sam siebie. A przejazd się zaczął od Gniazda i jakimś sposobem, Aram postanowił, że skoro snowboard może, to i deskorolka. Ale nie okręcił się na rurce, a szkoda. Za to robił rurki łamane, proste, w dół, w górę, w Polsce i za granicą, za co chwała mu bardzo. I pokazał coś, czego mi brakowało wcześniej na filmach - że nieobce także mu techniczne triki, co bardzo mi się podobało. Następny!

Holly Golightly ma tak samo skomplikowane nazwisko, co osobowość Pana Kowalskiego. Statystyczny Kowalski został Kowalskim Dynamicznym. On już wyskakał wszystko, co było do wyskakania w tym sporcie, z filmu na film robiąc na największych przeszkodach coraz lepsze triki. Przykład - kiedyś z jednego gapu na dworcu gdzieśtam było indy, teraz bs flip. Akcja częsta w przypadku tego pana. I podziękował wyborowej na końcu. Nie pij wyborowej, Mateusz, wszyscy wiemy, że jesteś romantyczny.

A na końcu był Moby i podziękowania od każdego dla każdego. I film ogólnie wrażenie wywiera dość spore, choć twórcy i tak powiedzą, że niedopracowane i się nie przyłożyli. Wrodzona skromność chłopaków ze Śląska. Dla mnie "Kryzys it!" Kryzysem nie jest, taka moja opinia oficjalna. Za rok będzie piękniej, potem jeszcze piękniej a potem będzie Transworld i każdy z nas będzie chciał nazwisko na filmie. Nie ma lekko - trzeba umić się dobrze wyszumić. Dziękuję, dobranoc, nara, cześć i czołgiem po kryzysie.

PS 13 Kwietnia 2008 roku na życzenie samego autora pragnę zamieścić krótki acz treściwy komentarz, żeby zbyt pięknie nie było:

Lucek, ty cioto:)
Name:


Komentarze:

10.04.2008 :: 23:12 :: 89.100.62.174
dzejson
sredni film sredni (mozliwe ze przez jakość moja opinia jest taka a nie inna(czekam na DVD))

a moje typy:
górny/radek/ksieciunio/myszka

10.04.2008 :: 20:41 :: 83.27.70.206
łysy
no nie ma za co suko

10.04.2008 :: 09:54 :: 83.12.219.122
q-ray
to się podziel :P
no wreszcie mogłem obejrzeć film w pełni świadomy :]


09.04.2008 :: 22:28 :: 87.105.116.248
personality01
a dziękuję, zarabiam przyzwoicie

09.04.2008 :: 22:12 :: 213.76.172.96
michat
zarabiaj na prowadzeniu bloga - nie wiesz jak? zajrzyj do mnie, wszystko zostanie opisane;)

"kryzys it" - to to niezłe jest:D