Z powodu:


Link 18.07.2008 :: 19:20 Komentuj (1)
- depresji wakacyjnej,
- braku inspiracji pisemnej,
- grypy,
- postępującego autokretynizmu,
- huśtawek nastrojów,
- jebanego burtona,
- pierdolonych komputerów marki apple i osprzętu do nich,
- bezdomności,
- ułomności,
- ludzkich wad, których w sobie nienawidzę,
- termiki za zero złotych,
- podobnego stanu konta,
- oleju napędowego za 5 złotych,
- GM 70's w pomarańczy

nie piszę nic do odwołania. Albo w ogóle.


Log in, log out


Link 22.07.2008 :: 22:53 Komentuj (4)
Poranne słońce odbijało się na mojej matrycy. Login będzie ciężki, tak zawsze rano. Po szybkim scandisku i defragmentacji w toalecie, pędem wykonałem szybki charging baterii, by wylecieć na łącza jak najszybciej - o tej porze każdy chce uniknąc zapchania porannym transferem. Zdążyłem jednak na czas zalogować się do serwera Nobile.com

Po zalogowaniu się szybki checkout i do roboty. Downloadów było dużo, instalek jeszcze więcej a dopiero po czterech godzinach nieustannego bycia busy mogłem pozwolić sobie na półgodzinne off topicowanie i quick charge. Chyba tylko po to, by potem mieć dobitny alert o niekompatybilności z operatorem głównego serwera, który o mało nie skończył się banem albo jeszcze gorszą przygodą. Log out z serwera Nobile był dla mnie ukojeniem.

Zapchane łącze na Bystrzańskiej nie było takie tragiczne i mój transfer rósł w tempie miarowo przyzwoitym. Login stacja dom, coś pięknego. Serwer tak czysty, że nie chce się z niego wylogować, tutaj bardzo niewielu ma access granted - i bardzo dobrze. Do wieczora senny charging wyczerpanej baterii, pod wieczór dokładny scan systemu i podpinka pod serwer A. Oooj tak, tutaj to już bez loadingów czy zbędnych botów na sztucznych serwerach. I ten interfejs... rewelacja. Ale już chyba czas na nocny logout bez downloadów. Jutro znów gonitwa po sieci...

Pozdrawiam
Mac and Windows Hater

Nocnym autobusem do końca świata.


Link 29.07.2008 :: 00:23 Komentuj (1)
Godzina dwudziesta druga trzydzieści, z punktu matematycznego założenia (o tym, jak to pan profesor mówił, jak dzieli się doba) może być nazwana nocą. W takim układzie autobus był jak najbardziej nocny. Przez kilka chwil notorycznie wpatrując się w naklejkę na drzwiach "bilet należy okazać kierowcy bez pytania", z lekka przykrytą kolorowym "BKS - miasto jest nasze!" usiłowałem nie wkurzyć się na ostatnią tego dnia kolejkę po cokolwiek - w tym wypadku po bilety.

Autobus z delikatnym szarpnięciem ruszył z dworca. Obok mnie wymarzone towarzystwo - student, z podrabianą czapką Human Nation (tak tak, podrabianą), zasłuchany w coś, co jak okazało się po spauzowaniu Everlasta przeklinającego na przemian z Mobb Deepem, polskimi Akuratami słuchanymi ile fabryka dała. "Tak los zdzierżyć w miejscu mi nie dał", więc przeklinający amerykanie powrócili ze zdwojoną siłą. Obok pana studenta był jakiś młody pijący piwo do siedzącego naprzeciw innego studenta, również sączącego podobny napój. Nie znali się raczej, więc wnioskuję, że w nocnym to chyba takie hobby. Opcja szyba jest rozwiązaniem idealnym.

Przynajmniej do Apeny - tam widok niecodzienny raczej, mianowicie naga (kompletnie naga, naćpana bądź pijana) anorektyczna nastolatka, drąc się w niebogłosy uciekała przed swoim facetem, biegnącym za nią z jej ubraniami. Niezdrowe zainteresowanie otyłego pana vis-a-vis mnie nie było reakcją odosobnioną - w szoku pojechaliśmy dalej. Nieplanowany objazd, lekkie zmęczenie, romantycznie rozwiany chłodnym wiatrem i z perspektywą kilometrowego spaceru pod górę jeszcze, jechałem dalej.

Gdy to nagle jeden z kolegów z browarami okazał się być bardziej pijany niż wyglądał. "Ale z tego kierowcy kurwa! A z tej dupy koło mnie też kurwa! Z tyłu kurwa i z przodu kurwa! Same kurwy! Kurwa!", powstał i idąc przez cały autobus wytykał każdego, kto jego pijanemu umysłowi mógł wydać się sprostytuowanym. Faktycznie, to był jednak typowy nocny autobus.

Taki lekki szok ogółem. A to dopiero poniedziałek. Łona i Webber - Gdańsk-Szczecin.

Nieodłącznie się kojarzy.


2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

ashbury brelok colt djn rapy dubiel dziara dżejson emka francuz gk
havana herman karaś kryzys ksx kuraj majtki maru max
modest ogień roadkill sirmenelik pogoda ponton wroclove

naszaklasa grono myspace
360mag vimo bmx.pl jibbinfo metaledge