Link 01.03.2008 :: 13:19 Komentuj (1)
Tak to właśnie jest,premierowo-deskowo-deszczowo
całkiem spoko spęd wczoraj,Lucek - ucz ty się elektroniki
spoko była godzina czekania na początek filmu ale warto było
a dzisiaj snowboard i już w tym sezonie raczej nie sypnie a warunki są nie do jazdy
dziękuję boxowi na bk że wyjaśnił mi to i owo dzisiaj
ale poszedł test nowego samochodu,bardzo ładnie się śmiga
na www.vimo.pl relacja jest z wczoraj,autorstwa zresztą mojego
w kwietniowym niemieckim magazynie playboard mój 2 artykuł tam,poszedł dzisiaj
a ja idę w sen bo boli mnie wszystko i na wieczór trzeba wypocząć
dobranoc
wiosno przyjdź


Link 02.03.2008 :: 18:21 Komentuj (3)
No więc jest weekend.Weekend o tyle kryzysowy, że ostatnio sam siebie przyłapuję na tym,że wolę cały tydzień chodzić do szkoły niż przez 2 dni mieć opcję "dom".
Patrzę na prognozę pogody i od czwartku śnieg wszędzie - mam nadzieję. Dzisiaj poza nerwową edukacją i nerwowymi rozmowami (jednostronnymi)
był spacer na ulewie w poszukiwaniu nie wiem czego. To znaczy wyszedłem szukać nie wiem czego i znalazłem spot na deskę bardzo fajny,
pod warunkiem, że ten śnieg faktycznie spadnie w ilości wyraźnej. Jak na razie wieje i leje - nawet nie na przemian, tylko non stop, jedno bądź drugie.
I tylko wos, polski, niemiecki, wos, angielski, niemiecki, polski, wos itd.

I tak właśnie ponownie, w tym tygodniu matury próbne, których plusem jest to,że mam dwa dni edukacji szkolnej, a ich minusem jest to, że mam dwa dni edukacji szkolnej.
Niech spadnie śnieg albo przyjdzie wiosna, niech się coś dzieję bo odpierdolę...

A a koniec jedno - od wczoraj udało mi się przekonać o średnio sympatycznej sprawie,
ale taka jest ogólna konkluzja tego weekendu - bardzo szkoda jest, gdy jedyną
rodziną w jakiej masz oparcie nie jest Twoja rodzina.

Nikomu nie życzę. Dobranoc.

army_of_the_pharaohs_-_ritual_of_battle_-_04_black_christmas.mp3

Videoteka młodocianego człowieka.


Link 04.03.2008 :: 22:53 Komentuj (6)
Przejrzałem swoje zasoby filmowe. Jest tego kilkanaście produkcji skate/snow, tych znamienitych i tych mniej znanych, montowanych w profesjonalnych studiach (mdp czy tws) albo w domach kolegów. Video to rzecz bardzo pozytywna. Filmy zacząłem "organizować" jakiś czas temu, zaczynało się od filmików z gry Tony Hawka, w którą pograć nie mogłem z racji posiadania mocno średniego sprzętu.Piękna rzecz. Potem był film od kolegów Szwajcarzyków, o dumnej nazwie "Bling Bling, Biatch!", gdzie poziom już był zdecydowanie wysoki, a duża część osób występujących w nim, jeździła potem dla europejskiego Elementa albo 242 (www.242skateboards.com). Oglądanie po sto razy różnych filmów, rozmyślanie o tym i owym riderze podczas odpychania się bądź ślizgania, mocne inspiracje wizualne, techniczne, obiektowe, muzyczne i wszystkie inne, to naprawdę piękna rzecz, mam bardzo dużo dobrych wspomnień z każdą tego typu produkcją.

Każdy film to coś nowego. Mamy takie perełki, jak dzieła mistrzów studyjnych, którzy - gdyby im tylko pozwolono - zwoziliby całe studia filmowe w jedną miejscówkę, są i takie, których urok polega na zupełnej odmienności (filmy Volcoma albo Purple Yeahh), alternatywy łączące wiele sportów (Etnies) i wszystkie możliwie inne. Każdy z tych, które leżą u mnie na szafce ma jakąś historię, dzięki filmowi "Sorry" na przykład bez wahania pozbierałem oszczędności i pojechałem do Katowic, by kupić deskę flipa (później żałowałem). Na niektóre filmy czekałem bardziej, na inne mniej, każdy z tych, które widziałem, miał w sobie coś innego i coś takiego samego. Do wielu nieustannie wracam, mimo tego, że widziałem je setki razy i w niektórych wypadkach, znam nawet kolejność trików.

I tak właśnie dzisiaj porządkowałem cały ten bajzel i na pewno jeszcze zmobilizuję się do tego, żeby wyrzucić te nieaktualne bądź nie oglądane sto lat. Na koniec porównanie autorstwa pewnego kolegi na W, który niegdyś powiedział, że filmy o takiej tematyce i pornosy to praktycznie ta sama schematyka. No bo czy jest większa różnica między "Przychodzi koleś do drugiego "siema, idziemy na deskę?" i potem jeżdżą - a "Dzień dobry, przyszedłem naprawić zlew"...? Pozdro maturzysta!


Link 09.03.2008 :: 18:55 Komentuj (6)
"But you were a boxing champ, and I was a weakling.
You didn't give me a chance,
You gave me a beating.
And I thank you very much that you did."

Byłem czuwać
Poczuwałem
Byłem w Szczyrku
i też fajnie
ogólna konkluzja z weekendu:
potrafię być jednocześnie religijnym,
pomieszanym,
romantycznym,
pomocnym o 3 rano szukającym gorącej herbaty
siedmiokrotnym medalistą
ambitnym deskarzem
całkiem spoko facetem swojej kobiety
i luźnym kolegą.

Och, jak fajnie jest być fajnym...

Plany najbliższe: basen, w końcu deskorolka, ostatnie snowboardowanie, 21/22 marzec - Garmisch Partenkirchen, romantyki i szukanie kurtawy.

I nie ma, nie ma, nie ma przed ślubem...







Link 14.03.2008 :: 23:13 Komentuj (2)
Życie uczy tego, że w każdej chwili możesz wszystko osiągnąć.

Nie ma czegoś takiego, jak bariery, blokady czy załamania nie do obejścia, niemożliwe nie istnieje. "Time doesn't get injured or have bad days".
Każdy dzień jest szansą na to, żeby zrobić coś wielkiego, w drodze do sukcesu zrobić mały, ale zawsze krok.

Jeden z najlepszych definitywnie skateboarderów na świecie, Marc Johnson mówił, że możesz zrobić wszystko, co tylko chcesz,
każdy trik, każdą przeszkodę, jeśli tylko nakłonisz swój mózg to tego, jeśli przekonasz swój intelekt i poświęcisz się
zrealizowaniu danego celu w jak najlepszy sposób - nie ma możliwości, żeby się nie udało.

Rura przy 63 czy 70 stopniowe monstrum w Calgary, CA, 20 schodów
w carlsbadzie, el toro, leap of faith, z którego już nikt nie skacze czy 98%
na egzaminie dla osiągnięcia certyfikatu - to dowody na to, że jeśli jakikolwiek człowiek był w stanie to zrobić, to ty też jesteś.

Wystarczy wierzyć i chcieć.
We wszystko.
W siebie.


Link 17.03.2008 :: 21:57 Komentuj (7)
Żeby tak pięknie nie było to lekka kalifornia teraz
zdrowie na dnie
mentalnie nieco oderwany ale też blisko pozycji zdrowotnej
oficjalnie muszę napisać,że bądź co bądź ale ja i mój ojciec
to kolegami dobrymi nigdy nie będziemy raczej
i zasadniczo gdyby nie pani Joanna po raz enty
tobym chyba pierdolnął na zawał i był pierdolnięty
taka se lekka kanada bym powiedział
w piątek Szwabisz Partenkrzyżen
dam jakiś film, zdjęcia, cokolwiek
święta wielkanocne raczej olewka, w tym roku edukacja, Szczyrk i tak na zmianę
idę umierać dalej bo nie mam siły

i któregoś pięknego dnia naprawdę się wkurwię,bo już chyba przestaję
umieć pisać ładne,mądre rzeczy powoli,bo od kiedy się przesiadłem na ownloga
to obraz nędzy i rozpaczy

nienawidzę toalet. Zwłaszcza z bliska

wesołych jajek wszystkim.

Piknik, Piknik...


Link 24.03.2008 :: 13:51 Komentuj (4)
Czyli o tym, jak to wygląda, kiedy zamiast contestu robi się zwykły, deskowy spęd.

A zaczęło się tradycyjnie, czyli od pomysłu kogoś, który przez kogoś dotarł do kogoś. Idea była taka: dajemy ogłoszenia na stronach pokroju tych poniżej o tym, że jest meeting snowboardowo- relaksacyjny. Pięknie to brzmi, wygląda jeszcze lepiej.

Chciało się jednak ludziom w ilości pokaźnej pojawić się na Białym Krzyżu w święta, oderwać się od pisanek i innych jajek po to, by sobie posiedzieć, pojeździć, poszaleć i ogólnie się bawić. Idea wypaliła. Przez niedzielę i poniedziałek (przy czym zaznaczam, że obecnością zaszczyciliśmy jedynie dzień pierwszy) trwał piknik, którego głownym celem było "walić konkursy, spotykamy się w nastroju wielkanocnym, poślizgamy się, pogadamy, popijemy itp, będzie spoko". Było.

Do dyspozycji tych, którym chciało się tachać snowboardy na BK było dużo zabawek znanych i mniej znanych. Była więc łamana rurka oraz rurka prosta ("wypożyczona" z Julian...), osławiona już dubeltóweczka, box większy i prosty box, który tym razem prosty był, ale pod górkę, na armatę. Plus do tego beczka, rozmaite zwichrowania terenu i mamy piknik jak się patrzy. Ci, co jeździć nie chcieli, też mieli co robić. Był więc batucik, okupowany przez ludzi w przedziale wiekowym od lat 3 przez dojrzałą już Panią Joannę, do takich person jak Mutek czy Krzyś D, którzy na tymże bawili się w salta i piruety. Były skutery śnieżne (nie załapaliśmy się), kiełbaski (też nie), ponoć jakieś piwka (jak wyżej) i te wszystkie dobrodziejstwa, jakie oferował Zajazd Regionalny, po cenach oczywiście górsko-rejonowych (czytaj: z 5 razy tyle co na osiedlu). Zabawę czas zacząć!

I miło było, pojawiło się ludzi masę, i narciarzyków, i deskarzyków, i fotopstrykaczy, i gości z Danii, i kombatantów deskowych przybyłych "dla zajawy" i w końcu zwykłych śmiertelników, którzy wpadli popatrzeć, poskakać i ogółem wdrożyć siebie w obecność na pikniku sportowca. Wrażenia wyśmienite, bo jako że od soboty osobiście nie trawię jakichkolwiek contestów deskowych, to idea zwyczajnego przyjazdu i poślizgania się w atmosferze muzyki rozmaitej płynącej z głośnika i zapachu spalonych kiełbasek, spodobała mi się bardzo bardzo.

Na koniec oczywiście pozdrowię tych, co byli, tym, co nie byli powiem żeby żałowali, a na następnym tego typu mitingu pojawię się obowiązkowo. Personality01, fakty...


Link 27.03.2008 :: 23:08 Komentuj (2)
Od kiedy przeniosłem bloga, spłukałem się z intelektu, mądre rzeczy pisząc do szuflady albo nie pisząc w ogóle. Słowami pewnych bardzo mądrych ludzi, stać mnie na więcej. Wstawaj zatem, Zawadzki, "ojczyzna Cię potrzebuje".

Ambicja. Twór o tyle piękny, co straszny, dający siłę i ją odbierający. Ambicja nie pozwala być gorszym, chciwym wzrokiem patrzy spode łba, by pokazać Tobie i wszystkim dookoła, że zostawanie w tyle jest rozrywką nie dla Ciebie. Ambicja uczy, dopóki masz nad nią władzę. Chora zabija, jest jak miłość - ta umiarkowana zmienia życie na wspaniałe, przesadzona - jest szlakiem prostym w dół.

Jeśli masz wystarczająco siły i mobilizacji, nie ma rzeczy niemożliwych - to wiadome. Ambicja zabija piękne marzenia, zabija marzenia jakiekolwiek - jest drugim człowiekiem, skrytym w cieniu pragnień, czekającym cierpliwie na słaby odruch, by w razie potrzeby unieść się honorem. Nie szuka piękna ani uczuć - szuka celów, do spełnienia za cenę innych ludzi.

Ambicja jest dobra, mimo wszystko. Dobra - jak większość dóbr - w ilościach ograniczonych. Tak długo, jak długo ją kontrolować i mieć siłę na jej zaspokojenie, można osiągnąć bardzo dużo. Ostatecznie, koncepcje francuzów z okresu romantyzmu polegały na tym, by zaspokajając ambicje (często chore) dążyć do osiągnięcia ideału. Ktoś kiedyś widział ideał?

Mam ambicję,z której się cieszę. Chorego ambitniaka udaje mi się pozbyć, ale ślady zostają zawsze. Życie stopniowo uczy tego, by doceniać to, co się osiągnęło, chcieć więcej - ale nie zapominać o tym, co już ma się w kieszeni.




Link 30.03.2008 :: 23:32 Komentuj (1)
Z reguły na spędach rodzinnych familii jakiejkolwiek nie czuję się dobrze. Bo tak. Bo nie mogę usiedzieć dłużej niż godzinę, bo jest nudno, ta i tamta ciotka za maskami dłoni jadą po każdym dookoła, okazja dobra do tego, żeby przekonać się, że przysłowie z polaroidem mówi prawdę. Pozytywnie się zaskoczyłem tego weekendu. Spęd rodziny nie mojej, ale dużo znajomych, w tym nawet ex nauczyciele, z którymi już się jest na "Ty".

Mózg każdego człowieka wykorzystywany jest łącznie w około 70%. Mówi się, że pozostałe trzydzieści to miejsce na drugą osobę. Bóg tworzy dwie postaci, które mają tak samo narobione w głowie i patrzą w jednym kierunku. Z pozoru może ich nie łączyć nic, mogą się nawet nie trawić, być kompletnie odmienne - ale nigdy nie mów nigdy. "Nie ważne jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy".

Skończę jako Szczęśliwy mąż/ojciec, coś w ten deseń. Dzień po swoim ślubie zacznę pisać książkę, o której już mówi mi kilka osób z kolei. Będę spełniał marzenia, realizował siebie i dbał, jak zwykle, bardziej o innych niż o stan własny.

Marzenia są piękne. Są celem, konkretem, ale kiedy zaczynasz je realizować, widzisz bezład, niekonkretność, jawi Ci się to, o jak wielu szczegółach, dość ważnych, zapomniałeś. Cel jest określony, sposobów na jego osiągnięcie miliony.

Chcę być Szczęśliwy, z Nią, Zawsze. To postanowione.

Interpol - No I in threesome


Link 31.03.2008 :: 20:13 Komentuj (2)
najbardziej symboliczny teledysk na świecie















--------------------------------------------------------------------------------------
gg 4918640 mail matt.zawadzki@interia.pl.


ashbury brelok djn rapy dubiel dziara dżejson emka francuz gk
havana herman karaś kryzys ksx kuraj majtki maru max
modest ogień roadkill sirmenelik pogoda ponton wroclove

naszaklasa grono myspace
360mag vimo bmx.pl jibbinfo metaledge

2008 01 02 03 04 05 06 07 08