Link 30.03.2008 :: 23:32 Komentuj (1)
Z reguły na spędach rodzinnych familii jakiejkolwiek nie czuję się dobrze. Bo tak. Bo nie mogę usiedzieć dłużej niż godzinę, bo jest nudno, ta i tamta ciotka za maskami dłoni jadą po każdym dookoła, okazja dobra do tego, żeby przekonać się, że przysłowie z polaroidem mówi prawdę. Pozytywnie się zaskoczyłem tego weekendu. Spęd rodziny nie mojej, ale dużo znajomych, w tym nawet ex nauczyciele, z którymi już się jest na "Ty".

Mózg każdego człowieka wykorzystywany jest łącznie w około 70%. Mówi się, że pozostałe trzydzieści to miejsce na drugą osobę. Bóg tworzy dwie postaci, które mają tak samo narobione w głowie i patrzą w jednym kierunku. Z pozoru może ich nie łączyć nic, mogą się nawet nie trawić, być kompletnie odmienne - ale nigdy nie mów nigdy. "Nie ważne jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy".

Skończę jako Szczęśliwy mąż/ojciec, coś w ten deseń. Dzień po swoim ślubie zacznę pisać książkę, o której już mówi mi kilka osób z kolei. Będę spełniał marzenia, realizował siebie i dbał, jak zwykle, bardziej o innych niż o stan własny.

Marzenia są piękne. Są celem, konkretem, ale kiedy zaczynasz je realizować, widzisz bezład, niekonkretność, jawi Ci się to, o jak wielu szczegółach, dość ważnych, zapomniałeś. Cel jest określony, sposobów na jego osiągnięcie miliony.

Chcę być Szczęśliwy, z Nią, Zawsze. To postanowione.


2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

ashbury brelok colt djn rapy dubiel dziara dżejson emka francuz gk
havana herman karaś kryzys ksx kuraj majtki maru max
modest ogień roadkill sirmenelik pogoda ponton wroclove

naszaklasa grono myspace
360mag vimo bmx.pl jibbinfo metaledge